Mini Clubman John Cooper Works

Story #5 – Z Mini do Maxi | John Cooper Works

Samochód w korzystnej pozycji, trochę wnętrza i można się rozpływać nad detalami. Clubman John Cooper Works miał być następny w kolejce. Ale ten utarty schemat od jakiegoś czasu staram się łamać na koszt nieco uważniejszego spojrzenia na każde auto. Szukam złotego środka pomiędzy sprawdzeniu się jako fotograf sesyjny, a ten, który posiada nieco więcej artystycznego zmysłu. Brzmi zbyt poprawnie. Poprawny znaczy nudny.

Coś z tego ducha chyba odnalazłem w sportowej wersji Clubmana. To poprawny samochód. Ale to nadal Mini. Ciężko o jednocześnie bardziej charyzmatyczne auto w tej klasie. A wersja John Cooper Works na papierze daje do dyspozycji wystarczająco dużo mocy do sprawnego poruszania się po drogach. Brzmi zbyt idealnie. Idealny znaczy nudny.

Detal, detale, detaliki. Upomnijcie mnie jeśli kiedyś sam siebie zaprzeczę, ale detale to jedno z bardziej satysfakcjonujących części fotograficznego spotkania z motoryzacją. Coś w tym jest. Poszukiwanie, odkrycie i ujęcie w jak najkorzystniejszym kadrze. Ten typ to zawsze około połowa moich klatek z każdej sesji. Duch artysty wydaje się dominować.

Z Mini do Maxi. Tak właśnie o swojej wyjątkowości daje znać Mini. Poznajemy to gdy wśród nijakości innych marek, on podrzuca nam swoje wyraźne Mini John Cooper Works. Czasem warto zacząć od detalu. To dzięki niemu możemy określić prawdziwego ducha czegoś, a nawet i kogoś. Maxi frajda – to krzyczą w tym wypadku detale. To duch wariata wydaję się dominować.

>> Wariat w akcji (video)! <<

kz


facebook.com/KacperZiolkowskiAutomotivePhotography
instagram.com/kacperziolkowski.photo

we współpracy z MINI Bawaria Motors Katowice