Megane RS Trophy-R

Story #41 – Track Day | Megane R.S. Trophy-R

Z dumą mogę napisać, że znalazłem się w tym szczęśliwym gronie osób, które mogły przetestować wisienkę na torcie, ostateczny przytup ze strony sportowego działu Renault, a konkretnie, Megane RS Trophy-R. I to nie byle gdzie, bo w miejscu do którego ta najostrzejsza wersja rodzinnego hatchbacka należy. Czyli na torze Modlin.

We właściwym miejscu

Do pełnej recenzji Megane RS odsyłam tutaj, do wersji RS Trophy tutaj. Tak, cały lineup hot hatcha francuskiej marki skompletowany. Tym bardziej w tym tekście skupie się na różnicach, które czają się pod znaną już i niemal nie zmienioną wizualnie „budą”.

Ale najpierw dwa słowa odnośnie samego toru Modlin, na którym gościłem po raz pierwszy. Osobom, które uważają że na takich technicznych placówkach nie można rozpościerać skrzydeł pod katem dobrej zabawy, od razu muszę odmówić racji. Wręcz przeciwnie, to miejsce gdzie nastawiony na torową zabawę hot hatch będzie miał najwięcej do gadania. Zaryzykuje i stwierdzę, że pod katem czasów okrążeń to one będą wieść prym nade mocniejszymi wersjami cywilnych modeli z półki premium. Do tego jest to super nowoczesna i estetyczna placówka, z pokaźnym zapleczem warsztatowym. Wisienką jest gościna nie kogo innego jak Pana Leszka Kuzaja, który bardzo chętnie dzieli się swoją bogatą wiedzą dotyczącą tej elektryzującej części motoryzacji. To samo dotyczy się zresztą wszystkich obecnych tam współpracowników. Gorąco polecam sprawdzić na własnych oponach!

Track Day!

Ale przejdźmy do meritum. Megane RS Trophy-R. Cóż to jest za diabeł wcielony. Nieskończone pokłady przyczepności, responsywności napędu i mechanicznych odczuć za kierownica. To w wszystko tworzy mieszkankę zdolną oswoić nawet takiego amatora wyczynowej jazdy jak ja. Prowadziłem już kilka samochodów ze sporym zapasem mocy. Ale chyba żaden z nich, a przynajmniej nie w tym segmencie, nie dawał tak wielkiej pewności opanowania samochodu przy wyciskaniu z niego maksimum przy posiadanych umiejętnościach. To poczucie zaufania ma również związek ze świetnym opanowaniem własnej masy i jej znaczną redukcją względem swojej bardziej codziennej wersji. Ostre dohamowania nie budziły poczucia niepokoju czy niekontrolowanego przenoszenia się punktu ciężkości. Co więcej dociążana wtedy przednia oś w połączeniu z dyferencjałem Torsena pozwalała pokonać każdy, nawet najciaśniejszy zakręt, których zresztą pełno na torze Modlin, z gracją, płynnością, opanowaniem i utrzymując przy tym niewiarygodną prędkość.

Trophy-R zatrzymywał się też równie skutecznie co przyspieszał, dzięki obecności kolejnego dużego gracza rodem ze świata motosportu, bo seryjnie dostajemy tu potężny układ hamulcowy Brembo. Granica zaufania rosła wraz z kolejnym okrążeniami. Niestety jak zawsze zabrakło czasu na dotarcie do jej limitów. A może w cale ich nie było?

Kilka słów wyjaśnienia

Chcecie więcej konkretów? Proszę bardzo: kuracja odchudzająca względem klasycznego RSa poskutkowała zrzuceniem 130kg. Gdzie? Wyrzucono tylną kanapę i system tylnej osi skrętnej, fotele zastąpiono wyczynowymi kubłami Sabelta, oszczędności znaleziono też w lżejszej tylnej osi, maska jest teraz wykonana z kompozytu wzmocnionego włóknem węglowym, tylny dyfuzor z odgiętymi skrzydełkami rodem z F1 również jest karbonowy, a spod niego wystaje tytanowy, seryjnie montowany wydech Acrapovica. Renault zeszło nawet do takiego poziomu redukcji wagi, że kolejne gramy zaoszczędzono w specjalnie przygotowanym akumulatorze, pocienianych szybach, czy zamianie wyższej wersji systemu obsługi info-rozrywki – zysk na ostatnim to 250 gram. Tak. To ten poziom dbałości o szczegóły.

Za napęd odpowiada ta sama turbodoładowana jednostka R4 o pojemności 1.8l, generująca 300KM i 400Nm momentu obrotowego. Biegi przerzucasz sam. A jakże, 6 – biegowy manual to ukoronowanie chęci uzyskania maksymalnego zaangażowania w jazdę podczas jazdy na limicie. Tu małe „ale”, bo mimo ciekawego i charakterystycznie mechanicznego poczucia skrzyni, przełożenia mogłyby być nieco bardziej precyzyjne. Co dalej? Zawieszenie w znanej wersji Cup z regulowanymi amortyzatorami Öhlins. Je same można regulować w zakresie: miększe niż „zwykle” Trophy, po szalenie sztywną wyścigówkę. Do asfaltu Megane RS Trophy-R przyklejał się za pomocą torowych semislicków. Co ciekawe, na przedniej osi zwiększono pod tym katem negatyw kół. Bezkompromisowo. A, no i na koniec symboliczne obniżenie o 16mm na obu osiach. Efekt całości jak w akapicie powyżej.

Cel

Ukoronowaniem starań Francozow jest, jakże by inaczej, rekord dla seryjnych samochodów przednionapędowych na Nürburgringu. Największe tego znaczenie jest i tak czysto marketingowe. Oczywiście to im nie wystarczyło, bo zabrali swoje dzieło inżynierii na równie legendarny tor Spa-Francorchamps. Każdy kto miał okazję być czy jeździć, nawet wirtualnie, wie jak dobrze musi być zbalansowany samochód by pewnie pokonywać tamtejsze zakręty na licznych wzniesieniach. I tak, Trophy-R ustanowiło tam czas aż o 5 sekund szybszy, od swojego największego konkurenta w pogoni po rekordowe czasy na torach wyścigowych – Hondę Civic Type R.

Track Day Ready

Wizualnie nie wiele możesz zmienić. Megane RS Trophy-R jest dostępny tylko w przedstawionej formie. Tylko niewielki ułamek produkcji mógł być też zamówiony z opcjonalnymi 19″ felgami z włókna węglowego. Ogólnie – może podobać się lub nie, ale koniec końców to nie o wygląd tutaj chodzi.  I tak jak mogło by się spodziewać, ta wyjątkowa wersja Megane jest ściśle limitowana. A dokładnie do 500 sztuk na cały świat, w tym 12 egzemplarzy zostało przydzielonych Polsce. Egzemplarz znajdujący się na torze Modlin jest numerem 43. Co więcej jest tylko kilka placówek dealerskich w kraju u których Trophy-R możesz zamówić.

Trzeba to już powiedzieć, bo bardziej nie mogę Was przygotować na cenę jaką musisz zapłacić za swój egzemplarz. Torowe Megane zostało wycenione w Polsce na 240 tysięcy polskich złotych. Kwota nie jest mała, ale jak by się nad tym zastanowić to w tej cenie otrzymujesz najbardziej „track day ready” samochód dostępny na rynku w tym segmencie. Megane RS Trophy-R nie ma konkurencji. Jeśli go chcesz, to akceptujesz tą kwotę lub nie. Bo tu nie ma kompromisów czy wiszących w powietrzu dylematów. Bo wszytko skupia się na maksymalnej efektywności na torze. Swoją drogą mam wrażenie, że zdecydowano się na dostosowanie Trophy-R do homologacji drogowej, tylko po to, abyś mógł na własnych kołach dojechać na swój ulubiony tor.

kz


We współpracy z Renault Polska.
Dziękuje Panu Leszkowi Kuzajowi i całej ekipie za gościnę na Torze Modlin!

facebook.com/KacperZiolkowskiAutomotiveStories
instagram.com/kacperziolkowski.stories