SEAT Leon CUPRA

Story #4 – Hiszpański temperament kontra szara codzienność | Cupra 300

Deszczowy, grudniowy weekend. Kalendarzowa zimna daje o sobie znać jedynie w postaci irytująco niskiej temperatury, która w połączeniu z wilgocią tworzy chyba najmniej sprzyjające warunki do agresywnej, pełnej emocji sportowej jazdy. Nie mniej jednak, kluczyki do najmocniejszego Seata w ofercie kusiły zbyt mocno. Cupra nie czekała zbyt długo.

Prędkość maksymalna, przyspieszenie, moment obrotowy, waga. Producenci popularnych hot-hatchy prześcigają się w wypełnianiu tabel specyfikacji absurdalnymi liczbami. I to w zakresie, które nie tak dawno zarezerwowane były dla pojazdów w klasie o dobrą półkę wyższej.

Moc. Konie mechaniczne. To one według większości definiują radochę z jazdy. I najlepiej być pchanym przez tylną oś, niż ciągniętym przez przednią. Gdzie więc jest przednio napędowe miejskie auto z ponadprzeciętną liczbą koni. Dokładnie pośrodku.

Mocarna Cupra. Hiszpański temperament to hasło przewodnie zajawionych marketingowców, ale w zwykłym szarym dniu odnajduje się tak bardzo naturalnie, że emocje płynące z jazdy wydają się tylko (a może więcej niż „tylko”) bardzo przyjemnym dodatkiem. Koniec końców to szalona Hiszpanka ubrana w niemiecki garnitur czy pełnokrwisty Niemiec z karnawałową hiszpańską szatą?

kz


facebook.com/KacperZiolkowskiAutomotivePhotography
instagram.com/kacperziolkowski.photo

We współpracy z SEAT LELLEK Gliwice