Suzuki Jimny Dacia Duster

Story #36 – Wspólny mianownik | Jimny x Duster

Ucywilizowana terenówka i SUV z offroadowymi zdolnościami. Tak bym przedstawił te dwa modele. Oba samochody są do wzięcia u dealerów za około 80 tysięcy. No prawie. Bo o ile Dacie Duster dostaniecie od ręki, a jej popularność widać na każdym rogu, tak wszystkie 250 egzemplarzy Suzuki Jimny przeznaczonych na pierwszy polski rzut, rozeszło się w pierwszych tygodniach sprzedaży, a sloty na produkcje w 2020 są w większości zajęte. Zapraszamy do składania zamówień na 2021, a i tak warto się pospieszyć. Hej Suzuki, tak się właśnie dzieje, gdy badasz potencjalny pobyt na samochód na podstawie poprzednika, który kategoryzowaliśmy wyłącznie jako samochód użytkowy! A nowe Jimny ewidentnie aspiruje do bycia lifestylową zabawką. I to morderczo skuteczną w terenie. Połączenie idealne?

Terenówka w SUVowej skórze

Nie do końca, bo nowe wydanie Jimniego to nadal wół roboczy, a nie miejski crossover. Pod przykrywką modnego i rzucającego się w oczy lakieru Kinetic Yellow, znajduje się precyzyjne narzędzie do walki poza utwardzoną drogą. Niestety już na niej jazda Jimnym może być nieco uciążliwa. Już powyżej 100km/h samochód będzie chciał Was ogłuszyć, by rozpędzić się do maksymalnej prędkości 140km/h będziecie potrzebowali prawdopodobnie całej długości autostrady Warszawa-Poznań, w mieście niemiłosiernie Was wytrzęsie i przestraszy na każdym zakręcie bardzo odczuwalnie się przechylając. Jedyny plus to taki, że w trasie wystarczy solidny podmuch wiatru by zmienić pas na sąsiedni, mniej wysiłku. I o ile kompaktowe rozmiary pozwolą na wślizgniecie się w ciasne miejsce parkingowe tak zapewniam, że okrutnie nakręcicie się przy tym kierownicą. Boli też brak miejsca dla dodatkowej pary pasażerów, bo tylna kanapa najlepiej będzie funkcjonować po złożeniu, jako jedyna (!) sensowna przestrzeń bagażowa.

Koszt niskiej ceny

Duster w tej płaszczyźnie zdecydowanie wygrywa. Dzięki swojej „budżetowości” to najlepszy na rynku stosunek wydanej kwoty do pojemności w kategorii rodzinnego samochodu. A dodatkowo tak obecnie pożądane podniesione zawieszenie i napęd na 4 koła. Ale zachowanie stosunkowo niskiej ceny nie obyło się bez kompromisów. Plastiki we wnętrzu są praktycznie wszechobecne i ciężko doszukać się, poza fotelami i prowizorycznym podłokietnikiem, innych miękkich partii we wnętrzu. A to wszystko oprócz taniego, nieprzyjemnego wyglądu ma ogromny wpływ na wyciszenie kabiny i 1,5l silnik diesla o mocy 110koni skutecznie daje o sobie znać. Codzienne prowadzenie? Bardziej neutralnego odczucia nigdy nie uświadczyłem, a w przypadku Dustera to bardzo duży komplement.

Bitwa na niezbędne dodatki

Jimny zaskakuje wyposażeniem. Podgrzewane siedzenia, tempomat, asystent unikania kolizji i utrzymania pasa ruchu, łączność systemowa ze smartphonem. Wszystko jest na pokładzie. Cywilizowanie jak na terenówkę. Do tego ogromne przyciski ułatwią Ci życie w rękawicach. Nawet plastiki, mimo że to jedyny materiał dostępny we wnętrzu, są solidne w dotyku i na takie wyglądają. System inforozrywki co prawda do najświeższych nie należy, ale jego funkcjonalność i płynność działania wpływa na pozytywną akceptację. Tym lepiej ten system wypada w porównaniu do wręcz zeszło epokowej Dacii. Nie mniej Duster pochwalił się tempomatem i czujnikiem martwego pola.

W swoim żywiole

Co do zdolności terenowych Jimniego, chyba nikt z Was nie ma wątpliwości. Mam nadzieje, bo nie jestem w stanie bardziej ich potwierdzić, niż wskazując fotografie jako dowód. No może warto dopowiedzieć o obecności skrzyni redukcyjnej, kanciastych kształtach ułatwiających orientacje i dodatkowych przełożeniach 4stopniowego automatu umożliwiających opanowanie obrotów i przełożeń w terenie. Mi, totalnego amatora offroadowej jazdy wystarczyło, że bez zająknięcia dostał się tam gdzie skrupulatnie przygotowałem dla niego miejsce na sesje w sobotnie popołudnie. Zresztą Duster dzielnie za nim nadążał. Wyjątkowe w klasie miejskich crossoverów wartości prześwitu (21cm dla obu samochodów), katów natarcia i zejścia (adekwatnie 30/33 stopnie) oraz blokadzie napędu na 4 koła pozwoliły na wspólna sesje obu aut w terenie. Całość wyprawy porównałbym do dzieciaka który wpadł na plac zabaw, swoje naturalne środowisko i rodzica, który mniej zręcznie, ale uważnie za nim nadąża. Nie muszę chyba wyjaśniać kto jest kim.

Ciężko by mi było wyjechać z tego testu jednym samochodem. Założenie było takie, by przeprowadzić pewnego rodzaju porównanie, które teraz uważam za kompletnie pozbawione sensu. Bo tam gdzie niedomagał jeden, pałeczkę przejmował drugi. Duster ze swoją codzienną praktycznością i Jimny, któremu dałbym się wciągnąć w wir offroadowej przygody dzięki nowemu lifestylowemu ubraniu. A wspólny mianownik, czyli umiejętności pokonywania przeszkód poza utwardzonym asfaltem, całkiem zgrabnie je spina w jeden potencjalny garaż, który spełni różnicowane potrzeby użytkowników.

kz


We współpracy z Suzuki Polska i Dacia Polska

facebook.com/KacperZiolkowskiAutomotiveStories
instagram.com/kacperziolkowski.stories