BMW M2 Competition

Story #34 – Kumpel | M2 Competition

Tygodniowe okresy testowe samochodów przyzwyczaiły do standardu w którym stopniowo jestem w stanie poznawać dany model. Do tego stopnia, że zaledwie kilka godzin spędzonych z bawarskim coupe pozostawiły mały niedosyt. Również fotograficznie. Tak, wiem, marudzę. Ale jak to trafnie ujął kolega po fachu: „czas wtedy tak szybko upływa, że zanim się obejrzyj, to ani nie polatane, ani nie pofocone”. I tak jak już wspominałem wcześniej na Instagramie, nie chce produkować pełnej formy tekstu, bo brakuje mi pod to kompetentnej podkładki. Co nie znaczy ze nie podzielę się kilkoma spostrzeżeniami, więc możecie to potraktować jako „pierwsze wrażenia” z M2 Competition.

◾️ Pakiet, a w zasadzie w przypadku M2, wersja Competition to przede wszystkim zmiana pod maską – a tam bardzo dobrze znany silnik z obecnej generacji M3 i M4,

◾️ 410 koni mechanicznych, czyli o 40 mniej niż u siostrzanych modeli,

◾️ 550 Nm – tu bez zmian względem rodzeństwa,

◾️ Jedna turbosprężarka w M2, dwie w wersji Competition,

◾️ W tak zwartym i kompaktowym nadwoziu czuć moc po każdym wciśnięciu pedału gazu, ale nie w niespokojny i narwany sposób – M2 Competition precyzyjnie i liniowo szedł, a w zasadzie leciał, do przodu,

◾️ Samochód daje kierowcy od samego początku ogrom pewności w prowadzeniu, a mimo to pierwsze kilometry pokonałem z zapiętą pełną kontrolą trakcji…

◾️ … bo zmarznięte po chłodnej nocy letnie opony, poranny deszcz i mokry asfalt dawały o sobie znać nawet w połowie drogi pedału gazu do podłogi,

◾️ Nadal zastanawiam się co głównie powoduje tą pewność. Ultraszybka responsywność skrzyni? Bezpośrednie przełożenie feelingu spod kół? Dużo plusów, mało czasu, zero wyjaśnienia,

◾️ Chętni na „standardowe” M2? Nic z tego, zamówisz już jedynie wersje Competition,

◾️ Ku mojemu zdziwieniu, chyba byłbym w stanie jeździć M2 Competition na codzień, nie mniej praktycznie czy wygodnie od niektórych hot hatchy (w kwestii twardości zawiasu i miejsca – nawet z dwiema osobami o średniej europejskiej za kierowcą i pasażerem).

Pojawił się i zniknął. Ukradł nieco czasu, pozostawił trochę dobrych wspomnień i bezcennego doświadczenia. Ale gdybym miał go w jakiś sposób podsumować to powiedziałbym, że M2 Competition to ten kolega z dzieciństwa z którym miałeś się bawić, bo miał w szkole najlepsze oceny. Perfekcjonista w tym co robi na każdej płaszczyźnie. Ale razem tworzyliście niepoważny duet. Razem broiliście gdzie się dało i przy każdej okazji, ale jednoczenie hamując siebie nawzajem przed największymi głupotami. Z perspektywą na długoterminową przyjaźń. Pytanie tylko czy po jakimś czasie dorastanie nie zweryfikowało by tej relacji.

kz


We współpracy z Bawaria Motors Warszawa – Dealer BMW.

facebook.com/KacperZiolkowskiAutomotiveStories
instagram.com/kacperziolkowski.stories