Megane RS Trophy

Story #30 – Świadomy wybór | Megane R.S. Trophy

Tldr: Megane R.S. Trophy definitywnie nie jest lepszą wersją „standardowego” Megane R.S. Miałem okazje się o tym przekonać, testując obie z nich w niecałym kwartalnym odstępstwie. Po dniach testów, zmaganiach na drodze, zestawianiach cennikowych w konfiguratorze i poświęcając im tonę czasu na ocenianiu wizualnych różnic podczas sesji fotograficznych, doszedłem do wniosku przestawionego w pierwszym zdaniu. Nie lepszym, a więc gorszym wyborem? Nie do końca. Bo tu nie ma zwycięzcy.

Takie same, ale inne.

Nie chciałbym się rozpisywać o samym Megane R.S., o którym dosyć obszernie napisałem w jednym z poprzednich wpisów (Story #21). Od strony wizualnej tylko wprawne oko rozróżni zaostrzoną wersje sportowego Renault. Unikalny wzór felg, subtelnie schowany w przednim zderzaku wytłoczony napis Trophy, czy malowane na czerwono zaciski Brembo. Zastanawia mnie, czy nie można było pokusić się o jakiś dodatkowy smaczek wizualny dla topowej wersji tego modelu? Przechodząc do technikaliów – podstawowa różnica to moc silnika, która legitymuje się już okrągłą liczbą 300 koni mechanicznych. Mniej oczywiste będzie oferowane w standardzie utwardzone zawierzenie Cup i idąca z nim w parze mechaniczna szpera. Co prawda tą opcje znajdziecie również w standardowym modelu R.S., ale dla Trophy zostało dodatkowo usztywnione. Tyle w teorii, bo prawdziwe doświadczanie różnic przychodzi dopiero podczas jazdy.

Więcej ognia.

Trophy jest wyraźnie twardsze i bardziej zwarte, niż bazowe R.S. Samochód jest napakowany nowoczesną technologią, a Renault za wszelką cenę stara się to udowodnić, chwaląc się na każdym kroku, że przy rozwoju samochodu pomagał etatowy kierowca francuskiego teamu F1, Nico Hulkenberg. Czy to rzeczywiście prawda, a nie jedynie marketingowa parada, nie potrafię potwierdzić. Ale kunszt inżynierów już jak najbardziej. W zakrętach jedzie jak po szynach, zwinnie zacieśniając na zawołanie kolejne łuki. Z pomocą przychodzą tu tylne koła skrętne. Zrozumienie i zaufanie temu systemowi potrafi wynagrodzić w postaci potężnych dawek emocji. Owszem, Megane R.S. Trophy nadal potrafi być nieco podsterowne. To mogło być efektem nieco już zużytych opon w testowym egzemplarzu, bądź mojemu rozochoceniu w kwestii prędkości. A już na pewno nie można pominąć faktu, że to nadal samochód przednionapędowy i taka będzie jego charakterystyka.

Zmysł dotyku.

Ten egzemplarz był wyposażony w manualną skrzynie biegów. Ostatnio bawiłem się tak dobrze machając lewarkiem przy okazji testu Mazdy MX-5. Biegi pewnie wskakują w swoje miejsca, czemu towarzyszy przyjemnie mechaniczne i bezpośrednie uczucie zmiany kolejnych przełożeń kół zębatych pod Twoja prawą ręką. Opcjonalne sportowe fotele Recaro są prawdziwie bezkompromisowymi kubełkami. Poza ich twardością, można poznać chociażby po braku możliwości dobrania do nich systemu grzania Waszych 4 liter. Wartym wspomnienia jest jeszcze świetna kierownica, wykończona dodatkowo w wersji Trophy elementami z Alcantary. Nigdzie nie mogłem znaleźć oficjalnego potwierdzenia mojego odczucia, ale wydaje mi się, że opór na układzie kierowniczym jest również wyczuwalnie większy, niezależnie od wybranego trybu jazdy. Uważam że to głównie przez te elementy tak głęboko można zżyć się z tym samochodem. I pozwolić mu na pokazanie prawdziwego pazura nowoczesnych i zaawansowanych technologicznie hot hatchy.

Werdykt?

Zaprzeczająca teza we wstępnie rozwiniętą przez zachwalającą recenzje, a ja nadal będę się upierał przy stwierdzeniu, że Trophy w żadnym wypadku nie jest lepszą wersja modelu R.S. Mimo, że ta opcja nawet ekonomicznie się opłaca. Za niecałe 20 tysięcy złotych, otrzymujemy technologiczne wyposażenie opcjonalne modelu R.S. wzbogacone o dodatkowe 20 konie mechaniczne, pochodzące z tej samej jednostki napędowej. Bo Megane R.S. Trophy jest kierowany do bardzo świadomych klientów. Kierujących się czymś więcej niż prostą kalkulacją performance/cena. To model dla tych, którzy szukają absolutnie bezkompromisowego hot-hatcha, w którym zbudują bardzo duże pokłady adrenaliny, jednocześnie znajdując w nim jej ujście. Oni wiedzą również, że standardowy Megane R.S. nie jest w żaden sposób gorszy, jedynie bardziej przystosowany do codziennego użytku. Zrozumiała jest w tym wypadku również strategia cenowa Renault. Nie powoduje, że te wersje są dla siebie konkurencją lub gorszą i lepszą opcją, a doskonałą wzajemną alternatywą. Jedyne czego potrzeba to świadomego wyboru klientów.

kz


We współpracy z Renault Polska.

facebook.com/KacperZiolkowskiAutomotiveStories
instagram.com/kacperziolkowski.photo