Skoda Octavia 1.0 TSI DSG

Story #29 – Bestseller | Octavia

To nie jest jeden z tych samochodów, które pojawiają się u mnie na blogu i szturmem podbijają statystki wejść, tylko dzięki temu, że podbiły serca odwiedzających. A jednak, popularność tego wpisu może również sięgnąć wysoko. Bo Škoda Octavia jest absolutnym hitem sprzedażowym w Polsce, cieszącym się ogromnym zainteresowaniem. A jednocześnie będąc tak bardzo daleko od spragnionych wzroków motoryzacyjnych pasjonatów. Co wiec przesądza o tak silnym ugruntowaniu samochodu na naszym rynku? Postanowiłem się przekonać na własnej skórze, testując przez tydzień ten absolutny niemiecko-czeski bestseller.

Coś dla siebie.

Praktycznie od początku mojej profesjonalnej relacji z motoryzacją, zachodzę w głowę w poszukiwaniu wszystkich aspektów poszukiwanych przy wyborze „auta dla siebie” przez dziesiątki tysięcy ludzi. Przy tym skupiając się przede wszystkim na tych, którzy motoryzacje traktują wyłącznie użytkowo, jako urządzenia, które mają dostarczyć Ciebie i Twoje najbliższe osoby z punktu A do B. Cena, jakość, kompletność wyposażenia, komfort z jazdy? Mógłbym wymieniać bardzo długo. Co wiec ma Octavia, że przekonuje do siebie tyle rozumów?

Ankieta.

Testowany egzemplarz był w pewien sposób wyjątkowy, ponieważ lista wyposażenia dodatkowego była całkiem obfita w pozycje. Ale za to pod maską pracował podstawowy, najsłabszy silnik dostępny w lini tego sedana klasy średniej. Co w tym wyjątkowego zapytacie. Osobiście rozsądek nakazuje przyjąć logiczny ciąg myślowy, że bogate wyposażenie idzie w parze w mocniejszą i dynamiczniejszą opcją silnikową. I wątpiłbym w swoją opinie, gdyby nie to, że na moim Instagramie zapytałem Was czy Octavia za 125 tysięcy, bo na tyle wyceniony jest testowy egzemplarz, to nie za dużo. Myślę, że mało kto zwrócił uwagę na wymienione opcje zawarte w samochodzie i zdecydowana większość zaznaczyła „Tak”. Ale dajmy się nieco obronić czeskiemu bestsellerowi, bo ma sporo do zaoferowania.

Czy to za dużo?

Wspomniane wyposażenie obejmuje wszystko co potrzebujesz do komfortowej codziennej jazdy. Automatyczną skrzynie DSG, Virtualny Kokpit, łączność Apple Car Play i Android Auto, pełen pakiet asystentów kierowcy (aktywny tempomat, system wykrywający kolizje, asystent utrzymania pasa ruchu, czujnik martwego pola) i podgrzewane siedzenia w fotelu z pamięcią ustawień. Całkiem sporo jak na ten segment prawda? A jednak większość z Was zauważyła jedynie trzycylindrowy rzędowy silnik o pojemności 1 litra, rozwijający moc 115 koni mechanicznych. I wiecie co? Po części mieliście racje. Ale Wy, czyli społeczność zgromadzona w moich mediach, to w 90% motoryzacyjni pasjonaci. Zdroworozsądkowi ludzie nie zrozumieją Waszych zachwytów kolejnymi sportowymi zabawkami. A za to my, możemy mieć trudności w zaakceptowaniu tej kwoty za pozornie niczym nie wyróżniającego się sedana klasy średniej. Ale takie określenie było by pewnym niedomówieniem.

Obiektywnie.

Bo Škoda Octavia w lakierze Velvet Red z opcjonalnymi czarnymi 17” felgami tworzy na prawdę elegancką konfiguracje. Co do czego mam nadzieje, że nie muszę Was przekonywać. Jasny środek prawdopodobnie podmieniłbym na coś w odcieniach szarości, bądź pełną czerń, to było by i praktyczniejszym rozwiązaniem, i w mojej ocenie bardziej przytulnym. Klasyczny już standard dla tej klasy w kwestii wykończenia wnętrza, czyli sporo plastików, przy czym zdecydowana większość z nich całkiem niezłej jakości, a tam gdzie w sposób naturalny może sięgnąć łokieć czy ręka, znajdziecie materiał podbity wystarczającą ilością miękkiej pianki. Jazda jest bardzo komfortowa, system multimedialny działa płynnie i jest intuicyjny, a liczne opcje dostosowania virtualnego kokpitu na pewno przypadną do gustu każdemu zatwardziałemu zwolennikowi „analogów”. Auto jest do przesady praktyczne, z licznymi schowkami, miejscami na butelki, kubki i ogromnym prawie 600-litrowy bagażnikiem. Znajdziecie tu nawet specjalne miejsce na telefon, które wzmacnia jego sygnał. Wspomniany 115 konny silnik, co prawda potrzebuje chwili żeby się zebrać i wykonać dynamiczny manewr, co skutecznie utrudnia, np szybkie wskoczenie w wolne miejsce w korku, ale gdy już złapie trochę powietrza, rozpędza się całkiem sprawnie, jak na swoje teoretyczne możliwości. Koniec końców obiektywne podsumowanie jest takie, że to auto kompletne pod każdym względem dla statystycznego Kowalskiego. A subiektywnie?

Subiektywnie.

Tego tygodnia, w którym testowałem Škodę Octavię, zdażyło się wiele ciekawych rzeczy w moim świecie fotograficzno – motoryzacyjnych doświadczeń. Sesja zdjęciowa Astona Martina Vantage, test prasowej Megane RS Trophy (wkrótce na blogu), sesja zdjęciowej zaprzyjaźnionej Alfy i kilka organizacyjnych spraw związanych z blogiem. I uwierzcie mi, mnogość zajęć i przeżywanych emocji w tym czasie sprawiła, że Octavia stała się idealnym miejscem w którym chciałbym spędzić czas pomiędzy tym wszystkim. Bez wyolbrzymionych ambicji, pełnego skupienia w trakcie jazdy czy nadziei spełnienia motoryzacyjnych marzeń, jednocześnie będąc mobilnym centrum dowodzenia. Skoda stała się samochodem, do którego mogłem wsiąść i potraktować je użytkowo, spojrzeć i stwierdzić, że jego absolutnie prosty, ale elegancki i ponadczasowy design szybko nie przeminie. I wydaje mi się, że klienci wybierając ten światowy bestseller podświadomie myślą podobnie, mając nadzieje na długotrwałe i spokojne użytkowanie, będąc zaaferowanym codziennymi sprawami.

kz


We współpracy z ŠKODA Polska

facebook.com/KacperZiolkowskiAutomotiveStories
instagram.com/kacperziolkowski.stories