Aston Martin Vantage

Story #28 – Sojusz | Vantage

Historii nie trzeba chyba nikomu przytaczać. Z niej jasno wynika, że niemiecka precyzja nie szła zazwyczaj w parze z dystyngowanym Brytyjczykiem. I mimo, że historia lubi się powtarzać, to cieszy mnie fakt, że lubi się również zmieniać i zaskakiwać. Przykładu daleko nie trzeba szukać, bo jest nim główny bohater tego niecodziennego wpisu. Aston Martin Vantage by to udowodnić potrzebował zaledwie jednego słonecznego popołudnia spędzonego przed obiektywem i krótkiej podróży drogami Kampinosa.

Wymowna współpraca

Wymowna współpraca, bo brytyjskie ciało otrzymało niemieckie serce. A właściwe czterolitrowe V8 znane z modeli AMG, zdolne przepalić wpompowywane litry benzyny na agresywne lecz kojąco basowe dźwięki płynące zarówno z wydechu jak i spod niecodziennie długiej maski. Niecodzienne są również rozwiązania technologiczne które znajdziecie w tym modelu. Np. by zrównoważyć masę do optymalnego 50:50 na osiach, zastosowano zabieg umieszczenia skrzyni biegów z tyłu samochodu, a do kontroli napędzanych kół w zakrętach, wprowadzono elektroniczną szperę z tzw. torque vectoring.

Teoria a praktyka

Podczas jazdy masz do wyboru kilka poziomów pracy skrzyni biegów rozłącznie z poziomami sztywności adaptacyjnego zawieszenia. W efekcie możesz kręcić go bardzo wysoko, jednocześnie nie rezygnując z komfortu na, nazwijmy to, mniej przyjemnych drogach. Osiągi? Teoria brzmi następująco: 510 koni mechanicznych, przekładane na tylna oś ma zagwarantować przyspieszenie do 100km/h w 3.6 sekundy. W praktyce? Kto by to wszystko mierzył, gdy za plecami rozgrywa się koncert ulubionego artysty każdego motoryzacyjnego pasjonaty, gdy ten z pewnością i zacięciem agresywnego zwierzęcia pokonuje płynnie kolejne zakręty, powodując syndrom skrętnej szyi u absolutnie każdego napotkanego człowieka. A to zasługa również wyjątkowej stylistyki.

Brytyjski styl

Wiele mediów motoryzacyjnych podkreśla, że nowy Vantage odbiega, czy wręcz odcina się od klasycznego, eleganckiego brytyjskiego stylu. Ja uważam, że Aston Martin nadal ten styl zachowuje, ale przejawia się on w umiejętnym połączeniu ekstrawaganckiego samochodu sportowego przy zachowaniu dużej dozy dystynkcji. Żadna linia nadwozia nie jest przypadkowa, żadna nie sprawia wrażenia przesadnego rozrzeźbienia. Wliczcie do tego masywny dyfuzor i ogromny grill. Wszystko to doskonale obrazuje areodynamiczny kunszt brytyjskich inżynierów. A Vantage zachwyca zarówno w ruchu jak i na postoju. Moja przepełniona karta pamięci aparatu po zaledwie dwugodzinnej sesji zdjęciowej świadkiem. Osobiście pokusiłbym się może o bardziej wyrazisty kolor nadwozia.

Sportowa prostota

Wnętrze samochodu pozostaje na tyle surowe na ile pozwalają standardy obecnych supersportowych zabawek. Jest minimalistycznie, ale również bardzo przytulnie dzięki temu, że praktycznie całość środka wyłożona jest przyjemną w dotyku, czarną alcantarą. Design wnętrza zdecydowanie przypada mi najbardziej do gustu z całej obecnej lini modelowej Astona Martina. I tutaj też uwidacznia się współpraca z marką ze Stuttgartu, od której został zapożyczony system infoteimentu. W zasięgu ręki kierowcy wystarczające kilka przycisków do zmiany trybów każdy, kontroli trakcji i obsługi mediów (to ostatnie również rodem od niemieckiego kolegi).

Sojusz.

I mimo tych wszystkich zapożyczeń i nieco zmienionej filozofii w projektowaniu, ciężko nowemu Vantage’owi odmówić bardzo jasnej i oczywistej przynależności do marki Aston Martin. Zawarty brytyjsko-niemiecki sojusz na pewno będzie dobrze mu służył. Dłużej odnośnie samego samochodu rozpisywać się nie będę, bo wiem ze nie po tekst tu zajrzeliście. A ja sam może wkrótce będę mógł co nieco jeszcze dopowiedzieć. Ustalmy, że ta edycja Story będzie po części opowiadała się sama. Zapraszam.

kz


We współpracy z Aston Martin Warszawa

facebook.com/KacperZiolkowskiAutomotiveStories
instagram.com/kacperziolkowski.photo