Volvo XC40

Story #25 – Powód sukcesu | XC40

Przez cały okres moich fotograficzno blogowych przygód przewinęło się już całkiem szerokie spektrum samochodów. Zaczynajac od tych, które na samą myśl jazdy podnosiły ciśnienie, poprzez codzienne zwyklaki, kończąc na modelach, które były mi kompletnie obojętne. Ale w przypadku Volvo XC40 żadna z tych kategorii nie miała zastosowania, bo ten niepozorny crossover szwedzkiej marki był dla mnie po prostu… fajny. I jak bardzo banalnie może to zabrzmieć, to właśnie to słowo idealnie opisywało mój stosunek do samochodu przed rozpoczęciem długo weekendowego okresu testowego.

Car of the Year 2018

Jak wiadomo, zdroworozsądkowe rzeczy stosunkowo łatwo sprzedać. Ale chyba nawet samo Volvo nie oczekiwało takiego obrotu spraw. Model, który na chwile premiery był najniższy rangą z nowej lini modelowej miał być sposobem na uzupełnienie pustych rubryk w wyliczeniach księgowych. Tymczasem XC40 podbiło nie tylko portfele klientów ale i ich serca. Dla potwierdzenia tego faktu pół roku po jego zaprezentowaniu, samochód metaforycznie odbiera na targach genewskich w 2018 roku prestiżowy tytuł Car of the Year. Zaskoczeni? Ja w ogóle. Bo fajne rzeczy dobrze się sprzedają. Wystarczy mieć pod to minimum zdroworozsądkowej podstawy.

Jak oni tak i on

Volvo nie można za wiele zarzucić. A już na pewno nie brak konsekwencji. I XC40 jest tego najlepszym przykładem. Charakterystyczny design obecnej lini modelowej bez problemu odnajduje się w kompaktowym nadwoziu. Ba, powoduje, że szczególnie przód crossovera nabiera niewyobrażalnie dużej, jak na swój rozmiar, muskulatury. A drobne zmiany w zderzaków, grillu czy lini przetłoczeń względem większych braci z lini XC, nadaje mu unikalnego charakteru, którym bardzo łatwo można wyróżnić się na drodze. Ale muszę niestety przyznać, że byłem nieco rozczarowany testową konfiguracją kolorystyczną, ale tylko dlatego jak ciekawie Volvo pozwala kolorystycznie zestawić dwie części nadwozia. Polecam Wam krótki research w internecie pod tym względem, będziecie wniebowzięci.

Jakość

Poza oczywistymi powiązaniami wizualnymi do pozostałych modeli, we wnętrzu XC40 znajdziecie wysokiej jakości materiały wykończeniowe, mimo że ilość skóry czy miękkich partii będzie zdecydowanie mniej niż np: w testowanym ostatnio V90 Cross Country. Ale to już taka przypadłość kompaktów. W każdym razie żaden z plastików nie sprawiał wrażenia taniego. Na wyróżnienie zdecydowanie zasługują wstawki z jasnego, matowego drewna, czarna podsufitka i niespotykane przeze mnie nigdzie indziej obicie materiałem (a’la wykładzinowym?) wnęk drzwi. Może się podobać lub nie, ale nie sposób pozostać obojętnym. Mimo uszu nie może też przejść jakość audio Harman/Kardon, które postawiło mnie przed refleksją czy aby na pewno jest konieczne dopłacanie niemałej sumy do systemu Bowers&Wilkins? I absolutnym hitem jest zmieszczenie w centralnym tunelu małego, wyjmowanego śmietniczka np: na zbędne biletu parkingowe. Proste, funkcjonalne i fajne. Jak całe wnętrze.

Dobry standard

Mógłbym Wam w tym momencie wypisać że dwulitrowy silnik T5, dysponujący ponad 250 końmi, mimo nieco ospałej skrzyni biegów bez problemu radzi sobie z dynamicznymi manewrami na trasie i w mieście. Spalając może nieco za dużo w tym drugim. Mógłbym wymienić, że na pokładzie znajdziecie szereg systemów bezpieczeństwa i asystentów kierowcy (a wiele w nich w standardowym wyposażeniu), powodując że długa podróż w środku nocy wydaje się przejażdżką po bułki do sklepu. Że mimo miękkości zawieszenia prowadzi się dość pewnie dzięki zwartości bryły XC40. Ale zamiast tego wole żeby skupić Waszą uwagę na tym, że jeździ się nim po prostu fajnie. Bo mając z tyłu głowy myśl o fajności zewnętrzna, możesz również docenić fajność miejsca w którym spędzisz 99% czasu użytkując to auto.

Powód sukcesu

Jestem pewien, że osoby decydujące o przyznaniu XC40 tytułu samochodu roku 2018 miały więcej rzeczowych argumentów niż „to fajny samochód”, ale jeśli Was one interesuje odsyłam do bardziej profesjonalnych kolegów po fachu. Jestem również pewien, że część z Was (mam nadzieje, że mniejszość) się ze mną nie zgodzi, jednocześnie mówiąc ze o fajności decydują bardziej subiektywne czynniki, a samochody w tym segmencie powinno się oceniać jednocześnie mając przed sobą listę za i przeciw. Ja bym zostawił kartę plusów i minusów niemieckiej konkurencji. I tam gdzie ona się kończy i wtedy podsumowuje w najlepszym wypadku samochód jako fajny, Volvo XC40 bierze tą zdroworozsądkową opinię za podstawę i idzie o krok dalej.

kz


We współpracy z Volvo Car Poland, dzięki!

facebook.com/KacperZiolkowskiAutomotiveStories
instagram.com/kacperziolkowski.photo