Mini Countryman

Story #19 – Poszukiwania | Countryman

Nieoczekiwana zamiana … MINI.

Życie pisze różne scenariusze. Ostatnie co można by o nim powiedzieć, to że jest przewidywalnym ciągiem czasu, który można skrupulatnie zaplanować. Podczas kolejnego w kolejce spotkania z następnym modelem MINI miałem się o tym znów przekonać. Tym modelem był MINI Hatch… który ostatecznie nieco urósł i tak oto na teście wylądował Countryman. I tak, plan umieszczenia go w miejskich, biznesowych klimatach podczas sesji zdjęciowej, legł w gruzach. Nastąpił czas na improwizacje. W jaką scenerie wpisać największego i podniesionego Countrymana?

Segregacja.

Napompowane Mini mogłoby zasugerować pewne rozwiązanie. I to zrobiło, ale ja nie do końca to na początku odczytałem. Samochód jest zbudowany na płycie podłogowej modelu Clubman, ale o zdecydowanie większym prześwicie. Mimo to ciężko go zakwalifikować do SUVów, tym bardziej do offroadowych pogromców. Jedynie podejście w kierunku crossovera mogło by wydawać się rozsądne w kwestii kwalifikacji nadwozia do poszczególnego segmentu. Choć i w tym wypadku miałem wrażenie, że siedzę nieco niżej niż podczas miejsko-wiejskiej przygody z 2008 (o której przeczytacie tutaj). Ale za to optymalnie wysoko na miejskie krawężniki. Ale gdzieś w głowie ta sceneria kompletnie mi do niego nie pasowała.

MINI MINI nie równe.

MINI jest znane ze swojego charakterystycznego układu kierowniczego i sztywności, przez co fantastycznie się nimi przemierza kolejne zakręty. Tą sztywność przeniesiono nawet do modelu Countryman, dodając nieco subtelności. Efekt jest taki, że nie będziesz miał go dość po serii dróg o, powiedzmy delikatnie, słabszym stanie technicznym. Ale poskutkowało to również spiłowaniem pazurka, którym charakteryzują się pozostałe modele.

Charakter.

Typowo dla modeli tej marki to auto wyglada charakternie, zarówno z zewnątrz, jak i w środku. Zabrakłoby mi miejsca i Waszego czasu by wymienić wszystkie bajery zawarte we wnętrzu. Z pozoru toporna i muskularna sylwetka, jest w stanie do siebie przekonać nawet zatwardziałego konserwatystę. Pod warunkiem, że da ponieść się przygodnemu duchowi MINI.

Nieoczekiwany cel znajduje się po prawej stronie.

Wiedząc o powyższych, nadal poszukiwałem miejsca docelowego by jak najadekwatniej przekazać ducha MINI Countryman. I powiecie, że to powracająca historia, ale znów tak się stało. Obrany cel, podróż, „Zatrzymaj się. O kurde, zajedź tutaj”. Istnieje prawdopodobieństwo, że słowa były nieco ostrzejsze. Krótki test zawieszenia zafundowany drogą z kocich łbów. Koniec, końców znaleźliśmy się w klimacie podmiejskich willi. Ale bardzo cywilizowanych, z dużą dawką niezapomnianej przygody w tle.

Ktoś jeszcze potrzebuje bardziej wymownej definicji?

kz


We współpracy z MINI Bawaria Motors Warszawa

facebook.com/KacperZiolkowskiAutomotiveStories
instagram.com/kacperziolkowski.photo