Alpine A110

Story #18 – We are Alpine | A110

#AlpineIsBack

Pod tym hashtagiem kryje się historia powrotu historycznej marki. Marki, która stała się legendą rajdowego świata w latach 70. Która niedawno była jedynie wspomnieniem dla tych, którzy z nostalgią oglądali uwieczniony na kartach historii model A110. Rok 2017 był spełnieniem marzeń wielu o spotkaniu swojego idola sprzed lat. A110 powróciło.

Francuski poeta.

Czyli niezależny od wpływów zewnętrznych, społecznych, politycznych, moralnych czy innych. Sztuka dla sztuki. Analogicznie dla wskrzeszonego modelu A110, który oparł się wpływom i pozostał taki sam. Przynajmniej w założeniach. Niewielka waga i adekwatnie do niej mały silnik, znajdujący się za plecami kierowcy, generujący tyle mocy, by przy napędzie na tylną oś, dawać ogrom przyjemności z jazdy. Bez nadmiernych zwyżek. Bez chęci chwalenia się biciem kolejnych rekordów na popularnych torach wyścigowych.

Doświadczenie Renault.

Nie można zignorować faktu, że Alpine to twór należący do francuskiej marki. Ale dzięki temu możemy go po latach znów oglądać. Inżynierowie działu Sport postarali się by doświadczenie przy ich sportowych modelach RS, a przede wszystkim z Clio V6 oraz Spider, zaowocowało po stokroć w A110.

Róża francuska (Rosa gallica L.)

Jakże by mogło być inaczej, gdyby wszystko było rysowane w kolorowych barwach. Alpine A110 również cierpi na kilka małych, drobnych wad. Oglądając materiały poświęconej temu modelowi, często wskazywały te drobne kolce w postaci jakości wnętrza, czy działaniu systemu nawigacji. Ale czy to jest najważniejsze? Czy nie najważniejsze jest to jak jeździ? A wszyscy są co do tego zgodni. Jeździ obłędnie. Mam nadzieję, że i mnie nadarzy się okazja by się o tym przekonać. By wtedy móc dołączyć do grona ludzi, którzy mogą dumnie wypowiedzieć słowa We are Alpine.

kz


Alpine Centre Katowice

facebook.com/KacperZiolkowskiAutomotiveStories
instagram.com/kacperziolkowski.stories